środa, 8 sierpnia 2012

Rozdział czterdziesty siódmy


 Zuza
 Nerwowo stukałam widelcem o stół. Przyglądałam się tym wszystkim daniom, które przed momentem zostały przeze mnie zjedzone. Spojrzałam się na Przemka, który z uśmiechem na twarzy rozpakowywał swoje prezenty. Było to takie urocze. Podniosłam się z krzesła i ruszyłam w kierunku skórzanej sofy, na której siedzieli moi rodzice. Dotknęłam po drodze czarnych włosów mojego brata. Moje serce już wtedy waliło jak z młota. Usiadłam pomiędzy mamą i tatą. Wzrok zawiesiłam na ich zdjęciu ślubnym, które wisiało na ścianie.
 - Mam wam coś do powiedzenia...- czułam, że mój głos się łamie.
 - Coś się stało? - zapytała mama i pogłaskała mnie po głowie.
 - Czasem jest tak, że człowiek popełnia jakieś głupstwo, a potem tego żałuje, ale nie może tego już odwrócić... Ja... Ja też popełniłam takie głupstwo, przed którym wszyscy mnie przestrzegali, ale co tam przecież mi się nic nie stanie... - po moich policzkach płynęły łzy. Podniosłam głowę i spojrzałam raz to na mamę raz to na tatę. - Z jakiś rok temu zrobiłam sobie tatuaż...
 - Wiemy o nim. - powiedział tata.
 - Ale jak?
 - Nie jesteśmy ślepi skarbie... Nie chcieliśmy ci już nic mówić, bo jesteś pełnoletnia i to twoje ciało.
 - Było mi coś wtedy powiedzieć, ale to i tak byłoby bez znaczenia.
 - Zuziu powiedz, co się dzieje? - mama objęła mnie ramieniem.
 - Parę miesięcy temu zrobiłam badania i okazało się, że... - zamilkłam.
 Mój ojciec wstał i podszedł do okna. Odwrócił się, a w jego oczach pojawiły się łzy.
 - Masz HIV'a, prawda?
 Pokiwałam głową. Czułam jak moją matkę ta informacja sparaliżowała. Bałam się na nią spojrzeć. Tylko Przemek zachowywał się jakby nic się nie stało, dalej się bawił świątecznymi prezentami. Popatrzyłam w stronę ojca, który ramionami podtrzymywał się na parapecie, a głowę miał opartą o szybę. Usłyszałam szloch matki. Odwróciłam się do niej i przytuliłam ją. Ja też nie potrafiłam powstrzymać swojego płaczu.
 - Mamo, dlaczego płaczesz? - usłyszałam głosik Przemka.
 Odsunęłam się i spojrzałam w stronę mojego braciszka. Mama rozłożyła ramiona i chłopczyk

podbiegł do niej. Ona go posadziła na swoich kolanach, głowę oparła na jego ramieniu i spojrzała na mnie.
 - Okazało się... - zaczęła mówić swoim zapłakanym głosem- Że twoja siostra jest ciężko chora, ma takiego niedobrego wirusa, który zamieszkał w niej i nie chce się wyprowadzić. Teraz będziemy musieli z tatą postarać się o to, żeby jakoś się udało ją wyleczyć.
 Ojciec odszedł od okna i spojrzał na mnie. Widziałam smutek w jego oczach, ale zarazem nadzieję na dobrą przyszłość. Rozstawił ramiona i nim coś powiedział wskoczyłam pomiędzy nie i przytuliłam się do jego ciepłego torsu.
 Nie myślałam, że moi rodzice zareagują w taki sposób.
Kasia
 Pożegnałam się z Anną oraz Isabel i wyszłam ze szpitala. Nie miałam ochoty razem z rodzicami wracać do domu, więc Harry zaproponował nam spacer.
 Trzymałam jego dłoń i próbowałam skupić się tylko na tym, co się dzieje teraz, a nie co się stało przeszło miesiąc temu. Spojrzałam na mojego chłopaka. Zmienił się. Nie był już tym dzieckiem, ale stał się już mężczyzną. Kiedy tylko miał czas przyjeżdżał do mnie do Polski i pocieszał. Także on podjął decyzję o przerwie zawodowej. Miał dosyć tego widoku użalającego się Nialla, uznał, że przyda się mu wypoczynek. To nie jest już stary Harry. Boję się, że już nigdy nie zobaczę go uganiającego się za Zayn'em z łzami w oczach, bo tamten mu zabrał żelki, nie będzie już się bawił w kotka i myszkę ze swoim najlepszym przyjacielem, Louisem.
 - Kasia? - spojrzał na mnie troskliwie jak to robi już od miesiąca.
 - Wiesz, o czym myślę? - pokręcił głową. - Myślę o twojej zmianie. Kocham cię ponad wszystko i nie są to jakieś puste słowa, ale kiedy wyobrażałam sobie naszą przyszłość to troszkę się bałam...
 - Czego?
 - Tego, że będziesz wiecznie tym dzieciakiem. Rozumiem, że uwielbiasz te głupoty i w ogóle, ale się bałam właśnie czegoś takiego jak teraz, że coś się stanie, a ty? Ty nie będziesz potrafił się wczuć do sytuacji. Dzięki temu cholernemu wypadkowi wreszcie poznałam twoje prawdziwe ja. Cieszę się, że potrafisz się dostosować, ale teraz troszkę się boję, że nigdy już nie zobaczę tego drugiego ciebie.
 Dotknęłam jego różowego policzka i spojrzałam w jego zielone oczy. Były one takie piękne i takie mądre. Stanęłam na palcach i pocałowałam jego usta. Cieszę się, że on tutaj ze mną jest.
 - Chcesz wracać do hotelu, czy jedziemy do mnie? - szepnął do mnie.
 - A co chcesz robić u ciebie? - lekko zagryzłam wargę.
 Ten się nachylił nad moim uchem, a  swoją dłoń położył mi na policzku.
 - Chcę być tam z tobą.
 Powiedział to w taki sposób, że przyjemne dreszcze przeszły mi po ciele. Uśmiechnęłam się do niego i złapałam jego dłoń.

 Alice
  Weszłam przez drzwi szpitalne. Minęłam kolejne sale. Choć są święta to się boję tego, że nie przyjmą mnie. Stanęłam przy odpowiednich drzwiach. Słyszałam kolędy. Wzięłam parę wdechów i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam wielką zieloną choinkę, która została przystrojona w czerwono-złote bombki. Spojrzałam na leżącą dziewczynę oraz na Nialla, który patrzył na nią w taki sposób... Zawsze chciałam, żeby ktoś tak na mnie spojrzał, ale myślę, że jeszcze nie nadszedł ten dzień. Przeniosłam wzrok na mężczynę, który też był obdarowany takim wzrokiem. Isabel była taka piękna. Zmieniła się odkąd ją widziałam tutaj pierwszy raz, odżyła, ale chyba wiedziałam, co było tego powodem. Miała lekko zaokrąglony brzuszek, więc myślę, iż będzie miała dziecko.
 Uśmiechnęłam się i weszłam do sali. Natrafiłam na wzrok Anny. Trochę się jej wystraszyłam, ale zobaczyłam, że ona uśmiecha się do mnie.
 - Dobrze, że jesteś! - powiedziała. - Tylko ciebie mi dzisiaj brakowało.
 Zrobiło mi się tak miło na sercu. Podeszłam do niej i przytuliłam ją.
 - Posłuchaj chciałabym cię przeprosić za to, że naskoczyłam wtedy na ciebie, ale... Nie jest to łatwe jak się okazuje, że jesteś córką mojego byłego męża...
 Położyłam rękę na jej ramieniu.
 - Proszę mi uwierzyć, Andrew nie odszedł od pani z powodu, ża panią nie kochał, ale wręcz przeciwnie.
 - Chcesz mi powiedzieć, że odszedł z miłości.
 - Głupio to brzmi kiedy się nie zna prawdy, ale przyrzekłam mu, że nikomu jej nie wyjawię, ale powiem pani tyle, że odkąd zostałam adoptowana przez niego, czułam, że go coś dręczy. Kiedyś mi wyjawił, że adoptuje dzieci i obdarza je miłością, ponieważ kiedyś musiał stanąć nad trudnym wyborem i nie ważne, co by wybrał źle by się skończyło. Teraz rozumiem, że obdarzał nas miłością, bo nie mógł tego zrobić dla własnych dzieci, ale wiem, że on zawsze je kochał i wiem, że on kocha nadal panią.
 - Alice... - widziałam w jej oczach łzy. - Może to głupio zabrzmi, ale ja wiem, że on je kocha, tyle że nie potrafię się pogodzić z tym, że odszedł od nas tak bez słowa...
 - Może powinna kiedyś pani się z nim spotkać? Wyjawi pani prawdę tego odejścia... On naprawdę się zmienił odkąd dowiedział się o wypadku. Moi bracia zabrali go na święta w Alpy, żeby jakoś go rozruszać...
 Kobieta podeszła do okna. Widziałam w odbiciu, że płacze. Nie mogłam tego znieść, więc przytuliłam ją do siebie.
 - Powiedz mi jeszcze, jakim był ojcem? - szepnęła mi do ucha.
 - Wspaniałym.

 Zuza
 No ślicznie... Jestem cała rozmazana. Zaczęłam się poprawiać w samochodowym lusterku. Pozostało mi porozmawiać tylko z Adamem. Jakoś lżej mi na sercu odkąd wyjawiłam prawdę rodzicom. Nie spodziewałam się, że tak zareagują na HIV'a. Ojciec obiecał, że załatwi mi jakieś leczenia, cokolwiek, żebym mogła żyć normalnie.
 Spojrzałam na dom Adama. Był on olbrzymi i zawsze czułam się tutaj jak u siebie. No nic dziwnego, ponieważ odkąd Kasia została bratanicą Adama często tutaj wpadałam. Bardzo się do niego też zbliżyłam... Wciąż pamiętam tamten wieczór, kiedy razem z Zaynem spacerowaliśmy po deptaku i musiałam wykonać zadanie, czyli pocałować jakiegoś przechodnię. Tym pechowcem był Adam... Te oczy były takie pociągające, ale kiedy pocałowałam go to czułam się tak wspaniale. Nigdy nie zapomnę tych ciepłych oraz miękkich ust.
 Nagle drzwi się otworzyły i na zewnątrz padło światło. Zobaczyłam, że ktoś wychodzi z mieszkania. Posturą przypominał mi Adama. Wyszłam z samochodu i podeszłam do furtki.
 - Wesołych świąt. - powiedziałam.
 - Wesołych! - uśmiechnął się. - Dlaczego nie weszłaś, tylko siedziałaś w tym samochodzie?
 -Chciałabym z tobą porozmawiać i próbowałam sobie jakoś poukładać, co chcę ci powiedzieć.
 - To może teraz wejdziesz? - pokazał mi głową na dom.
 - A możemy przejść się?
 Pokiwał głową i ruszyliśmy ulicą. Szłam ramię ramię z chłopakiem, ale nie potrafiłam nic powiedzieć. Między nami panowała cisza. Niespodziewanie Adam złapał mnie za rękę. Spojrzałam na niego. Był uśmiechnięty. Nie potrafiłam wyrwać swojej ręki spod jego. Była ona taka ciepła. W końcu dotarliśny do jakiegoś parku.
 - O czym chciałaś porozmawiać? - spojrzał mi głęboko w oczy.
 - O nas.
 - Nie rozumiem...
 - Posłuchaj od kilku tygodni myślałam o tej rozmowie, co ci powiedzieć. Uwierz mi, że jesteś dla mnie naprawdę kimś więcej. Myślałam, że to Zayn jest tym jedynym, ale on przy tobie nie ma żadnych szans... - poczułam, że Adam zbliżył się do mnie. - Ja... Ja chcę ci powiedzieć, że cię kocham, ale nie mogę z tobą być...
 - Zuza, ja ciebie też kocham i też nie mogę być z tobą...
 - Dlaczego? - spojrzałam w jego oczy.
 - O nie! To ty pierwsza powiedz dlaczego.
 Dałam mu sójkę w bok. Uwielbiałam te jego poczucie humoru, nawet w takiej sytuacji. Złapałam jego dłonie.
 - Chciałam ci to powiedzieć od początku... Mam HIV'a Adam...
 - HIV'a? - zobaczyłam zmarszczone brwi. - Nie możesz być ze mną, ponieważ masz HIV'a? - pokiwałam głową. - Boisz się, że mnie zarazisz?
 - Tak...
 - Jak się nie mylę to możesz mnie zarazić przez krew albo przez stosunek... - na jego twarzy pojawił się uśmiech.
 - Adam z czego się śmiejesz? Właśnie przez to nie mogę być z tobą. Nie chcę się przez całe życie winić, że nie pozwoliłam ci się wyżyć seksualnie. Za parę lat znalazł byś sobie inną... - Adam uciszył mnie palcem.
 - Nie znalazłbym sobie innej, bo ja nie potrzebuję seksu do szczęścia.
 - Jak to nie? Jesteś mężczyzną...
 - Jestem Aseksualistą . I z tego samego powodu nie mogłem być z tobą, bo martwiłem się, że jak to ujęłaś: będziesz nie wyżyta seksualnie...
 - Adam to znaczy...
 - Że pasujemy do siebie jak ulał.
 Uśmiechnęłam się. Nigdy bym nie pomyślała, że będę mogła być z kimś szczęśliwa. Stanęłam na palcach i musnęłam jego usta. Były tak samo ciepłe jak tamtego wieczora. Adam przytrzymał mnie przy sobie jedną ręką, a drugą położył mi na policzek. Zaczął mnie namiętnie całować. Robił to z takim uczuciem i kto by pomyślał, że tak rozpocznie się moja bajka?

Tak mi się przyjemnie zrobiło, że postanowiłam napisać dla Was rozdział. Mam nadzieję, że się podoba. Tak w ogóle jak mijają wakacje? ;)
Pozdrawiam,
Kinga.

27 komentarzy:

  1. kurdęę , kiedy w końcu się obudzą ?! chcę żeby Niall był szczęśliwy w tym opowiadaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cierpliwości, kiedyś się obudzi, chyba... ;p

      Usuń
  2. Świetny < 3
    Zuza i Adam są stworzeni dla siebie, będą idealną parą ; )
    Czekam nn ! ; *

    OdpowiedzUsuń
  3. To żeś pojechała po bańdzie:D
    Jedże z tb na rolkach:P

    OdpowiedzUsuń
  4. wakacje wakacjami ale za to rozdział jest świetny ;).
    każdy chce żeby się obudziła, no i jestem ciekawa co bd z Alice, tzn. czy sb kogoś znajdzie.
    nie mogę doczekać się kolejnego.
    + w wolnej chwili zapraszam do mnie
    http://perfect-crazy-sweet.blogspot.com/
    http://keep-calm-and-go-to-england.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mnie zaskoczyłaś tym rozdziałem :) Oczywiście bardzo mi się podoba i jak zwykle nie mogę się już doczekać następnego rozdziału :D A Adam i Zuza są cudni :P
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  6. PODOBA MI SIĘ!<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wakacje mijają słabo, ale umilasz mi je swoimi cudownymi rozdziałami <3
    Cieszę się, że Zuza jest z Adamem i wyjawiła mu, i swoim rodzicom prawdę. Tylko chciałabym, żeby rodzeństwo się już obudziło.. No bo ile można spać? : ) Pozdrawiam, <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam na 5 rozdział -> http://lifeisacontinuousgame.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czemu, ale czytając fragment Kasi poryczałam się jak głupia.
    Szczególnie kiedy Harry powiedział "Chcę być tam z tobą", w tle piosenka 'Moments' a ja w ryk :p
    Poza tym podoba mi się Zuza i Adam. Nie wiem co było między nimi przedtem, ale od razu bardzo ich polubiłam. Sympatyczna parka :)
    I mam nadzieję, że w końcu na twarzy Niall'a pojawi się uśmiech. TYlko na to czekam :);*
    Pozdrawiam :);*

    OdpowiedzUsuń
  10. BOSKI!<3
    Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również czekam na kolejny ! zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. GENIALNE!!! Tylko kiedy oni się obudzą? Ja chce poznać reakcje reszy na ich obudzenie. Fajne to zakończenie z Adamem. Słodkie.. Wejdź do mnie. PLIS

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny♥ Czekam na kolejny;>

    OdpowiedzUsuń
  14. Co ma znaczyć Twoja odpowiedź przy pierwszym komentarzu?! o.O
    ''cierpliwości, kiedyś się obudzi, chyba... ;p'' CHYBA?! CHYBA?! Moja droga Kingo ja Ci rozkazuję wybudzić ich z tej cholernej śpiączki!! :] Oni muszę żyć normalnie, bo:
    - Jak Laura się nie obudzi to Niallerek nigdy nie będzie szczęśliwy, a wtedy ja będę smutna ;( To mój mąż :*
    - Christian musi się obudzić dla Isabell i swojego dziecka. A propos dziecka to fajnie by było gdyby to były bliźnięta :D
    - No i oczywiście ich rodzice. Mamie będzie bardzo przykro jak jej dzieci się nie obudzą, no a tatę będzie prześladowało poczucie winy. Bo przez niego wsiedli do auta.
    - I naturalnie ja się załamię psychicznie jak oni się nie obudzą, czego wszyscy nie chcemy, bo jestem super ^^
    No a wracając do rozdziału, to jest zajebiaszczy <3 Masz ogromny talent, ale o tym już wspominałam wielokrotnie C: Fajnie że Zuza i Adam są ze sobą szczęśliwi, mam nadzieję że Zayn się nie obrazi :] No i dodam że Kasia i Harry są superancką parą :) Wiem że się rozpisałam, ale chyba lubisz dłuugie komentarze :D Pozdrawiam Kamilotka ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  15. śliczny blog. luknij do mnie, skomentuj i dodaj sie do obserwatorów. bd wdzięczna. hanusss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. świeetnyy rozdział!!
    Adam i Zuza już mi się podobają ;D
    a jeśli nie wybudzisz Laury i Christiana to...
    jeszcze nie wiem co zrobię ale dowiesz się tego jeśli ich nie wybudzisz ;PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah xD Przepraszam bardzo, czy dziewczęta mi grożą ? XD Troszkę się boję! Hahah xq Nie no, kiedyś się obudzą! Obiecuję! Tylko cierpliwości i nie róbcie mi nic, bo ja chcę żyć! ;)

      Usuń
  17. Super obserwuje ;) zerkniesz może się spodoba i też zaobserwujesz :D
    http://up-all-night-karcia-sandra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapraszam na http://up-all-night-one-direction-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie wybudzisz Laury i Christiana to będzie mi smuutno :(
      Adam i Zuza są świetni :) ♥
      Zapraszam nowiutki blog :
      http://allofyourwords.blogspot.com/
      W poprzednim komentarzu wpadła literówka :(

      Usuń
  20. Ty pisz dalej !!! Kocham twój blog !

    OdpowiedzUsuń
  21. [SPAM]
    Anioły od wieków stoją przy nas i obserwują. Patrzą na to, co dobre, ale i na to co złe. Są skłonni otworzyć bramy Raju przed każdym, kto się do nich zgłosi i zgodnie ze swą mądrością udzielają różnych łask. Najlepszym, absolutnie utalentowanym i obdarzonym godną podziwu lekkością pióra, wręczają złote lub platynowe szarfy, by jaśnieli ponad innymi. Innym, nie obdarzonym przez lost tak wspaniałym talentem, dają zwykłe, czarne szarfy. Są one znakiem, że ktoś coś próbuje, czegoś chce się nauczyć, ale daleka droga jeszcze przed nim. Nie jest w stanie jaśnieć niczym gwiazda nad anielskim orszakiem.
    Chcesz się przekonać, na którą szarfę zasłużyłeś? Czy powinieneś jaśnieć nad innymi, czy może z zazdrością spoglądać na tych, którzy u góry tworzą swe arcydzieła w blasku platyny? Zgłoś się! Chętnie przyjmiemy Cię w bramach Raju:
    http://raj-ocen.blogspot.com

    Anieli chętnie przyjmą w swe szeregi braci i siostry (rekrutacja otwarta).

    OdpowiedzUsuń
  22. Moderacja komentarzy to najgorsze co znajduję na blogach. Wprowadzając cenzurę nie odstraszasz spamujących, ale przede wszystkim czytelników. Nikt tego nie lubi.

    OdpowiedzUsuń